poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Vol: 62

Od samego początku bycia Mamą nikt nie miał wątpliwości, że nią jestem. 
Lekarz nigdy nie pomylił mnie z kuzynką, a pani w sklepie z siostrą.
Dziwiło mnie to, bo według mnie miałam strasznie dziecinną twarz.
Teraz mam prawie 30 lat. Nie spodziewam się sytuacji gdzie ktokolwiek zawahałby się kim jestem dla tego małego chłopca.
A jednak...


Na placu zabaw.
Mijamy kilka Mam stojących w grupie, które zażarcie kogoś obgadują. Następny jest tata przy drabince, który bawi się telefonem mówiąc "tak synku widzę, świetnie Ci idzie" i wszystko byłoby okej gdyby nie fakt, że na synka nie spojrzał ani razu. Jest jeszcze babcia rozwiązująca krzyżówkę i kilka dzieci bawiących się samopas. I jesteśmy My. Wbiegamy na plac , śmiejemy się, udajemy samolot, bujamy się na huśtawce.  Uśmiech Go nie opuszcza, słychać Nas na całym placu zabaw, a snobistyczny wzrok innych rodziców i dziadków jest wyczuwalny na kilometr.  Mama jakiś dzieciaków bacznie się Nam przygląda i widać, że walczy sama ze sobą by czegoś nie powiedzieć. W końcu nie wytrzymuje i pyta "Mama czy siostra"? Na początku pytanie wydało mi się dość banalne więc stwierdziłam, że się przesłyszałam więc zapytałam 
-słucham?
-Mama czy siostra? 
Pani powtórzyła pytanie, ale zrobiła się jakoś dziwnie czerwona i zawstydzona.
-Mama :) 
Odpowiedziałam z uśmiechem. Pomyślałam "kurcze wydawało mi się, że już troszkę wydoroślałam na twarzy". Pytanie nie było jednak zalążkiem rozmowy tylko czystą ciekawością. 


Koniec końców coś sobie uświadomiłam z tej krótkiej historii. Nie mój kolor włosów, mój wygląd czy ubiór dyskryminują mnie z roli Matki. To moje zaangażowanie w zabawę i szalone śmiechy na placu zabaw wraz z moim synem są jakoś tak dziwnie nie dopuszczalne. Na plac powinnam wkroczyć z gazetą i nowymi ploteczkami. Rozsiąść się na ławce i przebomblować te godzinkę z myślą o powrocie do domu.


Tylko co to za przyjemność skoro można się tak miło zmęczyć i wybrudzić razem z największym cudem tego świata? :)